Szukaj

OBUDZIŁAM SIĘ OBOK NIETOPERZA I NIE BYŁ TO BATMAN

Eliza, 6 sierpień 2019
OBUDZIŁAM SIĘ OBOK NIETOPERZA I NIE BYŁ TO BATMAN

O tym jak prawie umarłam... Wszyscy pamiętamy 40 stopniowe upały. Człowiek ratował się czym mógł. Ja postanowiłam spać przy otwartym oknie, mając nadzieję, że choć odrobina rześkiego powietrza pozwoli mi zasnąć. Wiatrak się kręcił, a ja spałam.

Nagle coś mnie wyrwało ze snu. Widzę za mgłą, ale widzę dobrze. Coś obok mnie leży. Wygląda jak duża ćma. Ruszam prześcieradłem, aby rozpoznać ten tajemniczy latający obiekt. Żyjątko przesunęło się delikatnie za pomocą cienkich skrzydeł do przodu. Dotarło do mnie, że to chyba Nietoperz. Spokojnie nakryłam go czapką, ale podnieść już się nie odważyłam. Na szczęście mój mężczyzna jeszcze nie spał i załatwił sprawę eksmisji nieproszonego gościa. Szczęśliwa, że już po wszystkim zasnęłam.

Minęło kilka dni. Spotkanie z moim wiejskim Batmanem traktowałam jako przygodę, aż wyskoczył mi artykuł o ugryzionym mężczyźnie przez chorego na wściekliznę Nietoperza. No i wtedy rozpoczęło się moje bliskie spotkanie ze śmiercią. Mój biedny ukochany czytał ze mną wszystkie artykuły, co mi grozi, jakie są objawy i czy można jakoś mojej domniemanej wściekliźnie zapobiec. Pamiętajmy, że nawet Nietoperza nie dotknęłam :) I tak czytamy... Miki się ze mnie śmieje, a ja przez łzy się z nim żegnam. Cały dzień mentalnej męki minął. Kolejne dni przyniosły dystans i śmiech. Podsumowując, jeden artykuł moją przygodę z Nietoperkiem zamienił w ostatnie chwilę życia. Było ciekawie ;)

Zdjęcie naszej dżungli. On gdzieś tam mieszka ;)

Koszyk

Twój koszyk jest pusty.

Dokonaj swoich pierwszych zakupów